Jak wprowadzić SPF do porannej rutyny pielęgnacyjnej

utworzone przez | 07.01.2026 | Pielęgnacja twarzy

SPF 50 podkład czy filtr najpierw rano? Przyspiesz swoją rutynę i chroń skórę cały rok!

Od dawna stosujesz krem z filtrem, ale wciąż zastanawiasz się, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce w Twojej porannej pielęgnacji? A może dopiero zaczynasz przygodę z ochroną przeciwsłoneczną i już na starcie masz wątpliwości: czy SPF 50, podkład, czy może krem nawilżający powinien znaleźć się na Twojej skórze najpierw? Pora rozwiać wszelkie niejasności i pokazać Ci, jak w prosty sposób włączyć SPF w codzienną rutynę, a nawet ją przyspieszyć, jednocześnie zapewniając skórze najlepszą możliwą ochronę. To pytanie wcale nie jest błahe, bo odpowiednia kolejność ma kluczowe znaczenie dla skuteczności działania filtrów!

Najpierw krem czy SPF? To zależy, jaki filtr masz na półce!

Jak w przypadku wielu zagadnień dotyczących pielęgnacji, nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Z reguły zakłada się, że SPF powinien być ostatnim krokiem porannej pielęgnacji i w większości przypadków ta zasada jest słuszna. Ale uwaga – kluczowe jest to, jakiego typu filtr przeciwsłoneczny stosujesz.

Jeśli wybierasz chemiczny filtr przeciwsłoneczny, możesz nałożyć go zarówno przed, jak i po kremie nawilżającym. Ten rodzaj ochrony zawiera składniki, które muszą wniknąć w skórę. Dopiero tam zamieniają promienie UV w ciepło i uwalniają je na zewnątrz – można to opisać jako pochłanianie i unieszkodliwianie promieniowania. Najważniejsze jest więc, aby produkt dobrze się wchłonął. Dlatego, jeśli Twój krem nawilżający jest bardzo bogaty, ma ciężką konsystencję i zostawia na skórze tłusty film, filtr chemiczny powinnaś nałożyć jako pierwszy. W ten sposób umożliwisz mu lepszą absorpcję. Gdy Twój krem na dzień jest lekki i szybko się wchłania, możesz dowolnie zmieniać kolejność – ważny jest po prostu czas na wchłonięcie się obu produktów.

W przypadku filtrów mineralnych (inaczej fizycznych) sprawa wygląda inaczej. Ten rodzaj ochrony działa jak tarcza, tworząc na skórze fizyczną barierę, która odbija promienie słoneczne. Aby więc mogły skutecznie działać, zawsze powinny być ostatnim etapem porannej rutyny. Jak rozpoznać filtr fizyczny? Szukaj w składzie przynajmniej jednej z tych dwóch substancji: tlenku cynku (Zinc Oxide) lub dwutlenku tytanu (Titanium Dioxide).

Wiele kremów z filtrem ma dziś mieszany skład, zawierając zarówno filtry chemiczne, jak i fizyczne. Wtedy, ze względu na obecność tych ostatnich, zawsze warto nakładać produkt na samym końcu pielęgnacji.

Ultralekkie filtry SPF – Twoi sprzymierzeńcy pod makijażem (i dla przyspieszenia rutyny!)

W ciepłe dni wiele osób z powodzeniem używa wyłącznie kremu z filtrem, rezygnując z oddzielnego kremu na dzień. Jednak jesienią i zimą taka pielęgnacja może nie zapewniać wystarczającego nawilżenia, a Twoja skóra z pewnością doceni dodatkową dawkę składników takich jak ceramidy, pantenol, alantoina czy witamina E.

Jeśli niechętnie podchodzisz do nakładania dwóch kremów, bo obawiasz się uczucia ciężkości lub „rolowania” się produktów, koniecznie przetestuj jeden z ultralekkich filtrów chemicznych. Świetnie sprawdzą się stosowane przed lub po lekkim kremie na dzień, nie zapychają porów i dobrze się wchłaniają, więc polubią je nawet skóry tłuste. Pamiętaj tylko, że w przypadku kremów pozostawiających film ochronny – należy zmienić kolejność i zaczynać od SPF.

Oto kilka przykładów godnych uwagi:

  • La Roche-Posay Anthelios UVMune 400 Oil Control Fluid SPF 50+ to prawdziwy bestseller, który jest niekomedogenny i szybko się wchłania. W jego składzie znajdziesz substancje redukujące wydzielanie sebum i nieestetyczne świecenie skóry, co czyni go idealnym wyborem dla osób z cerą tłustą i mieszaną. Co ważne, jego działanie przeciwsłoneczne opiera się na opatentowanym składniku UV MEXORYL 400, który chroni skórę przed najdłuższymi i najbardziej szkodliwymi promieniami UVA. To sprawia, że jest to doskonała baza każdej pielęgnacji spowalniającej procesy starzenia.
  • Iwostin Solecrin Ultra SPF 50+ to kolejna ultralekka propozycja. Ten krem z filtrem już chwilę po nałożeniu na skórę jest zupełnie niewidoczny i niewyczuwalny, co sprawia, że jest świetnym wyborem dla każdego typu skóry – w tym także wrażliwej. Jest jednocześnie niekomedogenny, matujący i nawilżający. Co więcej, zawiera filtry chroniące nie tylko przed promieniowaniem słonecznym, ale także przed światłem niebieskim HEV, emitowanym przez ekrany urządzeń. Dodatkowo wzbogacono go o nawadniający kwas hialuronowy i działające przeciwstarzeniowo antyoksydanty.
  • Vichy Capital Soleil UV Clear SPF 50+ to lekki krem z filtrem od marki Vichy, który jest doskonałą opcją dla osób z cerą problematyczną. Nie tylko skutecznie chroni skórę przed promieniowaniem UVB i UVA, ale także aktywnie wspiera ją w walce z niedoskonałościami. W jego składzie znajdziesz seboregulujący niacynamid, oczyszczający zatkane pory kwas salicylowy, przeciwzmarszczkową sarkozynę oraz frakcje prebiotyczne, które pobudzają skórę do regeneracji. To skład, który równie dobrze mógłby należeć do dobrego kremu nawilżającego, a w przypadku SPF jest to zaleta zasługująca na medal.
POLECAMY  Jak dobrać SPF 50 dla skóry ciemniejszej aby cieszyć się słońcem

Czy SPF trzeba stosować cały rok? Odpowiedź, która (nie) zaskakuje!

Gdyby zadania stojące przed kremem z filtrem ograniczały się wyłącznie do ochrony nas przed widocznym gołym okiem promieniowaniem, jesienią i zimą moglibyśmy spokojnie pominąć jego stosowanie. Tymczasem eksperci są zgodni – SPF nie jest kosmetykiem wyłącznie na plażę! Jego działanie ma bowiem związek z ochroną przed promieniowaniem zarówno UVB, jak i UVA. Jaka jest między nimi różnica i dlaczego ma to znaczenie dla Ciebie?

Promieniowanie UVB

Ten rodzaj promieni odpowiada za oparzenia słoneczne. Łatwo to zapamiętać, jeśli skojarzymy literę „B” ze słowem „burn” w języku angielskim, czyli „oparzenie”. Promieniowanie UVB wpływa na komórki skóry zwane melanocytami, które w reakcji obronnej produkują barwnik – melaninę. W rezultacie Twoja skóra się opala. Gdy przesadzimy z ekspozycją na słońce i melanina nie wystarcza, dochodzi do poparzenia. Promieniowanie UVB jest najbardziej intensywne latem i w słoneczne dni.

Promieniowanie UVA

Na ten rodzaj promieniowania jesteś wystawiona przez cały rok i w każdą pogodę – nawet w pochmurny dzień, w samochodzie, czy siedząc przy oknie w biurze! Dlatego jesień, zima czy pochmurny dzień nie powinny być przerwą od stosowania SPF. Co więcej – promienie UVA docierają do najgłębszych warstw skóry i powodują fotostarzenie. Możesz więc znowu zapamiętać to przez skojarzenie – tym razem litery „A” ze słowem „aging”, czyli „starzenie”. To ono odpowiada za powstawanie zmarszczek, utratę jędrności i przebarwień. Jeśli chcesz jak najdłużej cieszyć się gładką skórą bez zmarszczek i przebarwień, krem z filtrem powinien zostać Twoim najlepszym przyjacielem, stosowanym przez 365 dni w roku.

A co z podkładem? SPF 50 pod makijaż – jak to pogodzić i przyspieszyć rutynę?

Pytanie o to, co najpierw – SPF czy krem nawilżający – zostało już omówione. Ale przecież na Twojej skórze może znaleźć się nie tylko krem. Być może malujesz się na co dzień i nie wyobrażasz sobie rezygnować z tego tylko dlatego, że jest słońce. Momencik, wróćmy – przecież SPF należy używać przez cały rok! Jak to pogodzić?

Krem z filtrem pod makijaż to żadna nowość i możesz swobodnie używać go za każdym razem, gdy przygotowujesz się do wyjścia. Zwróć jednak uwagę na to, by dać filtrom SPF czas na wchłonięcie się. Dzięki temu podkład nałożysz z łatwością, a kosmetyki nie będą się „wałkować” czy rolować.

Oczywiście wiele zależy od tego, jaką masz cerę i z jakich produktów korzystasz. Możesz wybrać również dobry krem BB z filtrem, który zapewni Ci zarówno lekkie krycie, jak i ochronę przeciwsłoneczną. Osoby borykające się z cerą tłustą, problematyczną, mogą też korzystać z kremów koloryzujących, zawierających filtr, a jednocześnie działających matująco. To świetny sposób na przyspieszenie porannej rutyny, łącząc kilka kroków pielęgnacji w jeden.

Reaplikacja filtrów w ciągu dnia: czy naprawdę musisz to robić?

Okay, używasz kremów z filtrem. Codziennie. Starasz się nakładać równą warstwę i nie żałujesz produktu. Bo wiesz, że im bardziej równomierna i porządna warstwa ochrony przeciwsłonecznej, tym lepiej działa. A jednak lekarze, producenci kosmetyków i autorytety ze świata beauty radzą, by powtarzać nakładanie kremu z SPF nawet co dwie godziny. Czy to nie przesada?

POLECAMY  Skuteczne Aplikowanie SPF 50: Warstwowanie Cienkimi Warstwami

Najkrótsza odpowiedź brzmi: TAK, reaplikacja jest ważna. Po pierwsze, Twoja skóra nie jest idealnie gładka, na powierzchni ma wiele załamań i nierówności. Mamy naprawdę duże szanse, że nie pokryjemy ich wszystkich kremem podczas jednej, porannej aplikacji. Druga kwestia to czas. Rano, po nałożeniu kremu, filtry działają jak należy. A potem zaczynasz normalnie żyć: dotykasz twarzy, nosisz maseczkę, pocisz się, wydzielasz sebum, drapiesz się. Czasem spędzasz na słońcu więcej czasu, innym razem mniej, ale nawet wtedy, gdy cały dzień siedzisz w klimatyzowanym biurze z dala od okna, to nie masz gwarancji, że warstwa ochronna z filtrów jest nadal tak dobra, jak rano.

Jeśli spędzasz dużo czasu na powietrzu, w wodzie (lub wilgotnym klimacie), jeśli jest ciepło (i w związku z tym mocno się pocisz, albo skóra się błyszczy) i oczywiście wtedy, gdy się opalasz, nakładaj filtr tak często, jak to tylko możliwe – co dwie godziny to może być i tak za mało.

Ale! Jeżeli Twój normalny dzień to praca czy nauka w zamkniętych pomieszczeniach i z domu wychodzisz tylko rano i wieczorem, rozważ to i zastanów się, jak włączyć do takiego trybu dnia reaplikację SPF-u. Każdy decyduje za siebie, według oceny stylu życia, szerokości geograficznej, stanu i rodzaju cery. Pamiętaj – każdy dodatkowy produkt z filtrem ma szansę dołożyć swoją ważną cegiełkę do tego muru anty-UV, który tak pieczołowicie budujemy codziennie rano!

Jaki produkt wybrać do reaplikacji? Puder, mgiełkę, a może krem BB?

Najpewniej użyć po prostu kremu z filtrem. Tego samego, co rano, ewentualnie w wersji z kolorem. Kremy mają wysoką ochronę, ale nie tylko dlatego warto głównie na nich polegać. Chodzi o ilość, którą nakładasz – jest duża szansa, że w ciągu dnia dołożysz (nawet na makijaż) ilość około 0,5-1,2 grama, czyli niemal połowę lub nawet całą zalecaną dawkę.

Z kremem BB, CC, czy nawet niektórymi filtrami z kolorem, jest większy problem. Trudno nałożyć ich więcej niż 0,2-0,5 grama i wyglądać dobrze. Im większe krycie ma produkt, tym trudniej dołożyć go w dużej ilości. Dlatego nawet jeśli masz puder w kamieniu z SPF50, to w porcji nałożysz na buzię pewnie ochronę w okolicach SPF5.

Ale! Kosmetyki kolorowe z filtrami nie są bez sensu. Badania pokazują, że dokładanie w ciągu dnia podkładu z SPF (typu cushion) oraz podkładu w płynie i pudru (oba z SPF15) podbijało poziom ochrony przeciwsłonecznej i razem z poranną porcją filtra w kremie dawały naprawdę dobry poziom ochrony – wyższy niż sam filtr w kremie po porannej aplikacji! Także jest o co walczyć i warto włączyć produkty z SPF do codziennej, a nawet wielokrotnej rutyny.

Ja osobiście do poprawek, poza kremem z filtrem, wybieram zarówno pudry, jak i podkłady w poduszeczce (cushion). Noszę też w torebce filtry w sztyfcie, które mają bardzo dobre krycie skóry i świetnie sprawdzają się przy dokładaniu w punktach newralgicznych – na tatuażach czy w okolicy ust.

Jak nałożyć krem z filtrem na makijaż? Bez rozmazywania!

No właśnie, co w sytuacji, gdy na twarzy mamy już makijaż? Rozsmarowanie kosmetyku z filtrem na pewno go rozmaże, prawda? Dlatego najlepiej wykorzystać patent znany od lat wśród Azjatek (fenomen popularności kremów BB, filtrów i podkładów w poduszeczce o czymś świadczy, czyż nie?).

Po prostu nakładamy kosmetyk kremowy (z pigmentem lub bez) przy pomocy aplikatora, ruchami stemplującymi. Czyli nie rozsmarowujemy, a wklepujemy. To daje naprawdę świetne rezultaty – makijaż rozmazuje się tylko minimalnie, nadal wygląda świeżo, a ewentualne błyszczenie łatwo przypudrować (puszkiem lub pędzlem, ważne by puder stemplować, wciskać w skórę, nie omiatać).

Jak to dokładnie zrobić? Wykorzystaj do aplikacji kremu SUCHĄ gąbeczkę typu Beauty Blender, albo aplikator do podkładu cushion, ewentualnie gąbkę taką, jakie są dodawane do podkładów w kamieniu. Struktura takich gąbeczek jest zbita, gęsta, dobrze się nimi stempluje skórę miejsce w miejsce, nie pochłaniają za dużo produktu i nie „zjadają” dużo z wcześniej nałożonego makijażu.

Zacznij od środka twarzy (albo miejsc, po których widzisz największy ubytek makijażu – na przykład w miejscach, gdzie była maseczka), a potem przejdź do policzków (miejsca, gdzie jest konturowanie, bronzer czy róż zostaw sobie na koniec, żeby nie transferować koloru na resztę twarzy i nie zrobić sobie plam).

To, co wydaje się istotne, to przygotowanie skóry przed reaplikacją filtra. Jeśli masz cerę skłonną do przetłuszczania, warto najpierw odcisnąć nadmiar sebum na bibułce matującej – takie bibułki są fantastyczne i sprawią, że aplikacja będzie dużo przyjemniejsza. A jeśli na buzi jest pudrowa warstewka, to przed reaplikacją SPF warto spryskać twarz nawilżającą mgiełką. Usunie ona pudrowość i pomoże ustrzec się przed nieestetycznym „ciastkowaniem” podkładu. Ten sposób reaplikacji naprawdę działa! Spróbuj koniecznie – zobaczysz, że ponowne nałożenie kremu z filtrem wcale nie jest trudne, ani nie psuje makijażu.